wtorek, 22 września 2015

Winorośl....

Z samego rana budzi mnie zapach nie kawy a  świeżo zebranych winogron. 
Wchodzę do kuchni patrzę a tam dwa kosze wyłożone po brzegi winogronami z ogrodu naszych znajomych, myślę sobie sok na zimę będzie jak znalazł, bogactwo witaminy, naturalny bez konserwantów. 
Praca moja jest trzy razy w tygodniu zatem dzisiaj dzień wolny. Dziewczyny do szkoły wyszły a ja mogłam zanurzyć swoje dłonie w tych wspaniałych owocach. 
Gdy przelewałam już gotowy sok do słoików nagle w radiu słyszę wspaniały dzień  dzisiaj mamy  końcówka lata, słońce świeci. 
Zapomniałam, zapomniałam jak ważny jest dzisiaj dzień, dzień który zapisał się w naszym rodzinnym kalendarzu na zawsze, dzień w którym straciliśmy ukochanego tatę, dziadka a niebo zyskało wspaniałą energię...I gdyby mój tata był to wiedziałby, że w sercu zawsze go mamy, często wspominamy, zdjęcia oglądamy i filmiki z jego udziałem puszczamy, wiedziałby, że żyjemy nadal, pokonujemy drogę dalej, wychowujemy dziewczynki, uczymy je życia. 
Wiedziałby i jestem tego pewna, że musi w domu być harmonia i normalność, nie można żyć przeszłością ale pamiętać o tym, że On był, Jest i Będzie.
 Fizycznie się nie przytulimy ale gdy oczy zamkniemy to postać jego zobaczymy, jego uśmiech, czy gdy palcem grozi. Trzeba nauczyć się żyć dalej. Nie nie zapomniałam bo już w niedzielę, całą rodziną mogliśmy jechać na jego grób.
 By dziewczyny mogły ułożyć kwiaty tak jak chciały, by zapalić światła w wielkich latarniach. Bo rodzina musi trzymać się razem, na dobre i na złe. 
To są przemyślenia takie jak każdy z Was je ma, jedni na papier wylewają, drudzy ukradkiem w kąciku łzy smutku puszczają  dla trzecich wcale to nie robi żadnego wrażenia, udają silnych zwartych, jak żołnierz na posterunku. 
Moja rodzina jest jak ten winogron, puszcza pędy, rośnie i dojrzewa.
 Dziadkowie moi uczyli mojego tatę dobrych manier,dużo rozmawiali, tłumaczyli, wspólnie czas spędzali, uczyli  samodzielności i zaradności.
 Ten sam model przekazali mnie i bratu nasi rodzice. 
Dzisiaj Ja staram się by ten model rodziny był utrzymany jako tradycja: co z domu wyniesiesz, do swojego domu wniesiesz.
Moja wspaniała rodzina, niekompletna brakuje na niej mojego męża ale w piekarni tak chętnie dobrym piekarzom urlopu nie dają;)
 

niedziela, 20 września 2015

Wrześniowe przemyślenia...

Życie uczy nas, że trzeba się cieszyć tym co daje nam dzień, nie wiem jak Wy ale ja do przodu już nie wybiegam.
 Co będzie za kilka lat, ciesze się tym co mam teraz tu, co daje mi szczęście, zadowolenie, wzruszenie. 
Dzisiejszy dzień, moja rodzina na pierwszym miejscu jest i chęci posiadania nowego telewizora, komórki czy najnowszej generacji pralki, nie to przedmioty, kupuję gdy się zepsuję i nie z tej najwyższej półki tylko z tej gdzie mogę sobie na to pozwolić, bo pralka ma swoje zadanie prania, a komórka rozmawiania. 
Wrzesień jest dla mnie wspaniałym miesiącem, otrzymałam propozycję pracy  na świetlicy, trzy razy w tygodniu z czego się bardzo cieszę. 
Mój remont zakończony i bardzo Wam dziękuję za wsparcie, za komentarze pod ostatnimi postami. 

Wrzesień to też czas szczególny dla naszej rodziny,  mija 4 lata odkąd mój tata zasilił kręgi w niebie ale MY NADAL nosimy go w sercu i bardzo bardzo kochamy. Można kochać na odległość, można kochać też blisko, to dlaczego nie kochać Aniołów w Niebie;)

Nie wiem czy już mnie zdążyłyście dobrze poznać czy nie ale uwielbiam tworzyć kiermasze szkolne, charytatywne z dzieciakami z naszej okolicy, z dziećmi z klas dziewczynek. 
Gdy tylko ukazuje się iskierka nadziei ja ją podejmuję jak rycerz rękawicę. 
W tym roku w lutym  odbyła się dobrowolna zbiórka dla Miłosza . To kolega z klasy mojej Oli. Wtedy zbieraliśmy na rehabilitację, pod koniec wakacji  podczas  konsultacji, rodzice dowiedzieli się, że jeden z lekarzy podejmie się operacji Miłosza. Operacja, która pozwoli mu stanąć na nogi. Ja wierzę, że wszystko się uda. Operacja, leczenie oraz rehabilitacja kosztuje. Za kilka dni na fb utworzone wydarzenie;)
 Dlatego postanowiłam, że w tym roku kiermasz odbędzie się właśnie dla Miłosza. 
I tu mam wielką prośbę, ale wszystko w miarę możliwości. 
Trzy lata temu taka akcja zbierania była już przeze mnie zorganizowana na moim poprzednim blogu, byłam wzruszona jak wielkie Serca potraficie mieć. 
Więc próbuje jeszcze raz: Jeżeli, ktoś z Was chciałby dorzucić cegiełkę do kiermaszu, ma zbędne skrawki materiałów, tasiemki, guziki, niepotrzebne kartki, bazy do kartek, czy choćby z dziurkaczy kolorowe kwiatuszki itd... to ja chętnie przyjmę.
 25 października przy Naszym Kościele odbędzie się kiermasz jesienny a w listopadzie podczas wywiadówek w szkole odbędzie się kiermasz Boże Narodzenie. Mogę pokryć koszt wysyłki.
 Jeżeli w tym momencie nie  macie na zbyciu przydasi to tak samo ważne jest wsparcie i dobre słowo!.
 Już kilka rzeczy udało mi się zdobyć, by prace od soboty ruszyły pełną parą;) 
Miłosza wszyscy znają u nas i chętnie do akcji się dołączają, muszę naszych radnych pochwalić bo nawet oni z diety na rzeczy potrzebne do kiermaszu się dołożyli. 
Kiedyś, ktoś powiedział, że jestem naiwna w tym co robię, Ja tego tak nie odbieram, wiem, że warto pomagać, warto robić dobre rzeczy, cennym skarbem jest zaszczepić w naszych dzieciach te wartości.
 I wiem, że to wszystko do nas powraca tylko czasami tego nie dostrzegamy. 
Skoro jesteśmy szczęśliwi i spełnieni to drugiemu też tą iskierkę nadziei dajemy by poczuł się tak samo dobrze jak My!

piątek, 11 września 2015

Francja -Eleganzja i projekt łazienki zakończony...

Dzisiaj mimo minimalnych detali jakie jeszcze chciałabym sobie uszyć, aby łazienka wyglądała jak w paryskim katalogu, chciałabym pokazać kilka zdjęć. 
Jak pamiętacie remont burzliwy, z wieloma przygodami, gdy człowiek skończy to jest szczęśliwy nie z tego że wszystko udało się super ale z tego że może odpocząć a po dwóch tygodniach delektuje się tym co sam zrobił. 
Mam do ukrycia jeszcze rureczki  i jeszcze jeden organizer do uszycia ale wszystkiego na raz zrobić się nie da:)
Przy okazji remontu łazienki odnowiliśmy przedpokój, zakupiliśmy nową szafę. teraz to mogę poszaleć z garderobą;)I nasz pokój też otrzymał nowe tapetowe wdzianko, uwielbiam beże, kremy, biel, czekoladę, dlatego tonacja tych trzech pomieszczeń łączy się ze sobą. Pomocna była tapeta z lidla w motyle gry brakło kawałeczka tapety;) czytaj pas 2metry;) 
To teraz przedstawiam wspólne dzieło:
Nasz Anioł stróż...




Przedpokój...

 w przedpokoju przemalowałam pawlacz na biało-wykonany z boazerii i łączy się z nią szafa..
i obrazki w dużym pokoju, namalowała je dla mnie Agnieszka z blogu-Moje Nowe Ja -pierwsza myśl to torby ale zmieniłam koncepcję na obrazki...
i na sam koniec fotorelacji moje Anielice-Francja-Elegancja!



Już wchodzę w swój system dzienny. Rok szkolny rozpoczęty, plan zajęć rozpisany, projekt ekologiczny w trakcie realizacji, uwielbiam pracę z dziećmi.
 I poprzeczka postawiona wysoko, gdyż moja Marta będzie modelką w stroju recykling-owym prezentować się na gali z okazji zakończenia tego projektu. Sobota i niedziela będzie twórcza! A teraz moja ulubiona część-blogowe nowości!
Buziaki dla Was!